Fajna jest ta Violetta.
Taka jak ja chociaż może bardziej sympatyczna.
Coś słyszę ,to telefon. Pewnie Violi.
- Taylor ,ja muszę odebrać telefon zaraz do cb przyjdę ok???
- Oczywiście, ale zaraz wróć,mama mówi że za 10 min obiad.- uśmiechnęłam się do niej mówiąc te słowa
* Buenos Aires*
Leon
Muszę zadzwonić do Violetty , tak bardzo za nią tęsknię.
Wyjąłem komórkę z kieszeni i zacząłem do niej dzwonić.
- Cześć Violu!
- Cześć Leon! Tak się cieszę że dzwonisz. Bardzo się za tobą stęskniłam...- miałem powiedzieć że ja też ale ona mówiła dalej- Wiesz co, jesteśmy w Polsce...
- Violu , mogę coś powiedzieć- przerwałem jej wypowiedź
- Oczywiście Leoś..
- Wiesz że Ludmiła też się wybiera do Polski... do jakiejś miejscowości koło warszawy... do swojego kuzyna Lucasa...
- Co???? Tylko żeby nie tam gdzie ja.... wiesz co ja muszę już iść pa!!
- pa!!! Kocham Cię.- krzyknąłem jeszcze przez słuchawkę
- Ja ciebie też!!!
Chyba mam pomysł, pojadę do niej, ale będzie zaskoczona.
*Polska, jakaś wieś*
Violetta
Zeszłam na dół, po rozmowie z Leonem zrobiło mi się weselej.
Na dole trwała jakaś durna rozmowa.
- Kiedy obiad ???- spytałam gdy weszłam do salonu
- Violetta... może grzeczniej...- powiedział mój tata ze złością w głosie
- Herman !- powiedziała ciocia- Już Violu!
Nagle pod dom przyjechało jakieś nieznane auto.
- Mamo, tata przyjechał...- krzyknęła Taylor- a i Lucas przyszedł ze swoją kuzynką, może z nami zjeść???
- No pewnie ,niech siada przy stole.- Lucas... pomyślałam że pewnie z Ludmiłą... i nie myliłam się... to była Ludmiła.
- Ludmiła???!!!- krzyknęłam gdy weszła do pokoju
- Tak, Violu, wiem że jesteś zaskoczona mym przybyciem.
- To wy się znacie???- spytał Lucas
- Tak chodzimy razem na zajęcia do tej samej szkoły.
Nagle przestałam patrzyć na Ludmiłę i zobaczyłam koło niej przystojnego chłopaka Lucasa.
- Cześć... Lucas jestem.
- Violetta... miło mi cię poznać Lucas....- nagle przypomniałam sobie że mam chłopaka Leona.
Przy drzwiach stała jeszcze jedna osoba był to mój wujek...
Coś tam gadali późnej i jedli obiad...chociaż o 19 to już kolacja.
Potem wszyscy rozeszli się do swoich pokojów.
Wieczorem zauważyłam że w pokoju Taylor świeci się jeszcze światło.
Popatrzyłam przez kłódkę od drzwi i zobaczyłam że ona i Lucas piszą do siebie ... zauważyłam także że mają okna w swoim kierunku.
Pomyślałam że będzie z nich świetna para.
Potem usłyszałam śpiew Taylor:
Ta piosenka była o niej i o Lucasie.
Posłuchałam do końca i poszłam spać
* Rano*
Ktoś bardzo wcześnie pukał do drzwi w moim pokoju...
- Idź sobie...ja chcę jeszcze spać...
- Chłopaka nie wpuścisz ???
- Leon , skąd tu się wziąłeś , przyjechałeś tu dla mnie??
- Nie mogłem wytrzymać bez mojej Violetty.
- Leon poczekaj tu na mnie ja idę się przebrać.
Leon
Ktoś puka do drzwi...
- Violetta wstawaj...- zawołała nieznajoma dziewczyna i weszła do pokoju...
- Gdzie Violetta.... a ty kim jesteś????
- Viola się ubiera a ja jestem jej chłopakiem..
- Leon.... dobrze mówię???
- Tak... a ty jak masz na imię
- Taylor....
Violetta
Na łóżku Taylor zobaczyłam karteczkę z napisem
I LOVE YOU
Nawet nie tkniętą... pomyślałam żeby byli razem trzeba im wytłumaczyć że to przeznaczenie....
Zacznę się do tego brać w południe..
------------------------------------
Myślę że jest nie jest za długi... nie miałam dzisiaj weny na dłuższy... ale zdjęcia wszystko nadrobiły :)
Kasia : P


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz