środa, 3 lipca 2013

Rozdział 2

Taylor
Fajna jest ta Violetta.
Taka jak ja chociaż może bardziej sympatyczna.
Coś słyszę ,to telefon. Pewnie Violi.

- Taylor ,ja muszę odebrać telefon zaraz do cb przyjdę ok???

- Oczywiście, ale zaraz wróć,mama mówi że za 10 min obiad.- uśmiechnęłam się  do niej mówiąc te słowa

* Buenos Aires*
Leon
Muszę zadzwonić do Violetty , tak bardzo za nią tęsknię.
Wyjąłem komórkę z kieszeni i zacząłem do niej dzwonić.

- Cześć Violu!

- Cześć Leon! Tak się cieszę że dzwonisz. Bardzo się za tobą stęskniłam...- miałem powiedzieć że ja też ale ona mówiła dalej- Wiesz co, jesteśmy w Polsce...

- Violu , mogę coś powiedzieć- przerwałem jej wypowiedź

- Oczywiście Leoś..

- Wiesz że Ludmiła też się wybiera do Polski... do jakiejś miejscowości koło warszawy... do swojego kuzyna Lucasa...

- Co???? Tylko żeby nie tam gdzie ja.... wiesz co ja muszę już iść pa!!

- pa!!! Kocham Cię.- krzyknąłem jeszcze przez słuchawkę

- Ja ciebie też!!!
Chyba mam pomysł, pojadę do niej, ale będzie zaskoczona.

*Polska, jakaś wieś*
Violetta

Zeszłam na dół, po rozmowie z Leonem zrobiło mi się weselej.
Na dole trwała jakaś durna rozmowa.
- Kiedy obiad ???- spytałam gdy weszłam do salonu

- Violetta... może grzeczniej...- powiedział mój tata ze złością w głosie

- Herman !- powiedziała ciocia- Już Violu!

Nagle pod dom przyjechało jakieś nieznane auto.

- Mamo, tata przyjechał...- krzyknęła Taylor- a i Lucas przyszedł ze swoją kuzynką, może z nami zjeść???

- No pewnie ,niech siada przy stole.- Lucas... pomyślałam że pewnie z Ludmiłą... i nie myliłam się... to była Ludmiła.
- Ludmiła???!!!- krzyknęłam gdy weszła do pokoju

- Tak, Violu, wiem że jesteś zaskoczona mym przybyciem.

- To wy się znacie???- spytał Lucas

- Tak chodzimy razem na zajęcia do tej samej szkoły.
Nagle przestałam patrzyć na Ludmiłę i zobaczyłam koło niej przystojnego chłopaka Lucasa.

- Cześć... Lucas jestem.

- Violetta... miło mi cię poznać Lucas....- nagle przypomniałam sobie że mam chłopaka Leona.
Przy drzwiach stała jeszcze jedna osoba był to mój wujek...
Coś tam gadali późnej i jedli obiad...chociaż o 19 to już kolacja.
Potem wszyscy rozeszli się do swoich pokojów.
Wieczorem zauważyłam że w pokoju Taylor świeci się jeszcze światło.
Popatrzyłam przez kłódkę od drzwi i zobaczyłam że ona i Lucas piszą do siebie ... zauważyłam także że mają okna w swoim kierunku.

Pomyślałam że będzie z nich świetna para.
Potem usłyszałam śpiew Taylor:



Ta piosenka była o niej i o Lucasie.
Posłuchałam do końca i poszłam spać

* Rano*
Ktoś bardzo wcześnie pukał do drzwi w moim pokoju...
- Idź sobie...ja chcę jeszcze spać...

- Chłopaka nie wpuścisz ???

- Leon , skąd tu się wziąłeś , przyjechałeś tu dla mnie??

- Nie mogłem wytrzymać bez mojej Violetty.

- Leon poczekaj tu na mnie ja idę się przebrać.

Leon
Ktoś puka do drzwi...

- Violetta wstawaj...- zawołała nieznajoma dziewczyna i weszła do pokoju...

- Gdzie Violetta.... a ty kim jesteś????

- Viola się ubiera a ja jestem jej chłopakiem..

- Leon.... dobrze mówię???

- Tak... a ty jak masz na imię

- Taylor....

Violetta

Na łóżku Taylor zobaczyłam karteczkę z napisem

I LOVE YOU
Nawet nie tkniętą... pomyślałam żeby byli razem trzeba im wytłumaczyć że to przeznaczenie....
Zacznę się do tego brać w południe..
------------------------------------
Myślę że jest nie jest za długi... nie miałam dzisiaj weny na dłuższy... ale zdjęcia wszystko nadrobiły :)

Kasia : P











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz